Opowieść Beniamin

(Robertowi Gawlińskiemu i Wilkom – jako jednym z wielu – za dzielenie się wrażliwością i piękne piosenki.) Chcę być rzemieślnikiem od poezji. I od łódek z kory. To pierwsze, to poważna sprawa i obecnie moja praca, a drugie to odpoczynek. Wystrugiwałem właśnie jedną, ale czas mi już pisać, poczytajcie. Po drodze trudno mi było zbierać […]

Read More

Strzały na wieży

*Dziecko dziewczynie, która zginęła na wieży kościoła w Jastrowiu Dziecko ukryte w konfesjonale Nie było Polakiem ani Niemcem Pod samą wieżą oddział stał Strzelono z wieży. Jeden padł. Polacy wpadli do kościoła. Znaleźli  j ą  na wieży Strzelała, była Niemką Zginęła za strzał z Mausera Za tamtego oficera Dziecko wbiegło po schodach Przepchnęło się rączkami […]

Read More

Kartuski rynek

jest w tych dniach mocno podzielony. Trwa wymiana nawierzchni, o ile dobrze rozumiem. Środek placu i front kościoła św. Kazimierza są oswobodzone, dzisiaj przy przeciwległej do kościoła pierzei są tymczasowe ogrodzenia i utrudnienia przejścia. Właśnie dlatego uznałem podstawę tej ściany za dobre dla mnie miejsce. Mrowie, ale w tym kącie najmniej się chyba dzieje. Za […]

Read More

Autor zdjęcia: Félix Besombes - Unsplash.com

Kobieta Wschodu

*Światłu świata. Byłem przed chwilą na koncercie żab. Pierwsza w nocy. Bo też noc ma smak, dzień jest czymś zwyczajnym, a noc jest niezwykła. Tylko dlatego, że pierwszy człowiek zdecydował, że można z niej zrezygnować, zapadając w ożywczy sen. Noc jest inna, nieznana, tajemnicza, pociągająca. Wyszedłem bezdźwięcznie, nie chcąc niepokoić śpiącej matki, wyszedłem w noc. […]

Read More

Kawałek Kartuz

Możnaby przez długie lata, dzień po dniu, poznawać i opisywać takie miasteczko.  Dlaczego? Bo jest w nim dużo ludzi, którzy rozmawiają, pracują, świętują, budują domy: mrowie. Życie się nie zatrzymuje i nasz bohater – Kartuzy, już jutro będą inne. Poznanie, jak wiele rzeczy, wydaje mi się, że jest nie do zakończenia. Mógłbym poznawać papier tego […]

Read More

Parafia Panny Młodej

Z Bożej łaski wpadł mi w ręce wolny czas i poszedłem go „zmitrężyć”. To miasteczko przypomina mi Chełmno. Pierwszy raz po nim sam pochodziłem, kocią modą, po swojemu. Jak zaczynałem, to miałem poczucie ogromnej pustki, niemoty, braku słów we mnie. Onieśmieliło mnie może to, że znów będę pisał, od tak dawna robię tyle innych rzeczy […]

Read More